Tytuł: CafeBocian - Strona Rodziców :: Grupa z nazwÄ… od 12 marca do 30 kwietnia 2008

Dodane przez Administracja dnia 18/11/2010 12:55
#13

Cześć witam wszystkich , podobnie jak Ola nie od razu mogłam znaleźć czas na coś poza Pati, więc dopiero teraz: serdeczne gratulacje dla szczęśliwych rodziców zarówno Oli i Marcina jak Agnieszki i Tomka!!!!
Straaasznie się cieszę, że Patrycja jest już z nami, choć tak naprawdę miała zaczekać do 10 lipca...Ale mamusia chyba za bardzo szalała w ogródku i mała miała dosyć, stwierdziła, że na zewnątrz może będzie ciekawiej!
Zaczęło się w sobotę wieczorem, o 22 zaczęły odchodzić mi wody, choć nie do końca byłam przekonana, że to właśnie TO, Mariusz też mnie uspokajał, no bo niby dlaczego już? Poszliśmy grzecznie spać a w nocy zaczęły się pojawiać skurcze, najpierw tak co 1,5h później co 1h, ale o 8 rano przeszły... Ale wody odchodziły dalej, więc stwierdziliśmy, że zjemy ze spokojem śniadanko i pojedziemy na Polną skontrolować co się dzieje. Całe szczęście, że zjadłam dwa jajka na twardo i dwie buły, bo później okazało się, że był to mój ostatni posiłek do poniedziałku rano i dzięki niemu jakoś dotrwałam. Na Polnej zbadał mnie lekarz i stwierdził, że wody odeszły i zostaję, bo grozi to zakażeniem. Dostałam oksy i grzecznie leżałam pod kroplówką (żadnych spacerów, prysznica, czytania, podjadania) czekając na skurcze i wolny pokój porodowy. W końcu przewieźli mnie do pokoju, a tam już zaczęły się regularne skurcze, coraz szybciej. Mariusz był cały czas ze mną i muszę przyznać, że bardzo mi pomagał, bez niego sobie teraz nie wyobrażam, – zapominałam oczywiście o oddychaniu to mi przypominał i w ogóle był strasznie kochany - cały czas przytrzymywał mi nogę bo tylko mając ją zgiętą nie łupało tak okrutnie w prawym boku, a sama nie byłam w stanie jej utrzymać. Owszem, bolało, ale bardziej dokuczał mi ból kręgosłupa niż same skurcze. W końcówce – po 4,5h - przysypiałam, niewiele pamiętam, a później przyszedł jeden wielki skurcz, trzy parcia i w 5min mała była już z nami.
Pobyt w szpitalu trochę nam się wydłużył, bo w środę w dniu wyjścia mała zaczęła żółknąć i zostałyśmy na fototerapii. Wyszłyśmy w niedzielę czyli w sumie po tygodniu.
Nareszcie wszyscy razem w domku!
Pozdrowienia dla całej grupy i czekamy kto następny!
Monika